Gdzie udać się po pomoc? Jak budować sieć kontaktów?

Stowarzyszenie Techników PolskichGdzie udać się po pomoc? Jak budować sieć kontaktów?

 

Formalności jak konto bankowe, numer NIN są swego rodzaju obowiązkiem każdego emigranta. Nie da się ich ominąć czy przeskoczyć, po prostu trzeba to załatwić i zapomnieć. Jednak to co zrobicie po spełnieniu wszystkich formalności, jak potoczy się wasza kariera, zależy już tylko i wyłącznie od was samych.

Każdy ma swój pomysł na życie i kierunek, w którym chce podążać. Ja wybrałem zawód inżyniera budownictwa. Chcę pracować na budowie i być w ciągłym biegu. Właśnie w tym kierunku chcę się rozwijać. Jednak jak budować sieć kontaktów nie znając nikogo z branży, w której chcecie pracować. Bo przecież chyba nie jest to tajemnicą, że najłatwiej znaleźć pracę przez sieć kontaktów. Mogę tu przytoczyć słowa mojego znajomego, który mawia:  „Znajomości nie są ważne, jeśli masz kontakty”.

Prosta sprawa, jeśli chcecie pracować na bazarze i sprzedawać owoce powinniście zadawać się z sadownikami i hurtownikami z branży owocowej. Jeśli chcecie zostać sprzedawcą kosmetyków powinniście się zacząć zadawać z kosmetyczkami, makijażystkami czy innymi osobami z branży kosmetycznej. Jeśli chcecie natomiast pracować jako inżynier powinniście zacząć zadawać się właśnie z tym środowiskiem. Jednak jak to zrobić, jeśli dopiero co przyjechaliście do innego kraju i mieszkacie w wielkim mieście jakim jest np. Londyn i nikogo, ale to nikogo nie znacie.

Trzeba poznać ludzi, którzy już robią to, co wy chcielibyście zacząć robić. W Anglii istnieje szereg organizacji polonijnych- począwszy od Ambasady RP, skończywszy na polskich parafiach.  Jedną z Polskich organizacji działających w wielkiej Brytanii jest „Stowarzyszenie Techników Polskich” –   angielska nazwa „The Association of Polish Engineers in Great Britain”. To właśnie do tej organizacji skierowałem moje pierwsze kroki po przyjeździe do Londynu.

Po wysłaniu maila zostałem zaproszony na spotkanie „Czwartek 4you”-  cykliczny event organizowany przez stowarzyszenie, na który każdy może wejść, wysłuchać prelekcji, napić się lampkę wina i zaciągnąć języka od ludzi z branży. Jeśli pojawicie się na takim czwartku na pewno zostaniecie miło przywitani.

Poznałem tam Polaków w różnym wieku, różnym bagażem doświadczeń, którzy sami są „Inżynierem na emigracji” i stawiali kiedyś pierwsze kroki na tym rynku. Każdy z nich był inny: wysoki, niski, szczupły. Byli tam mężczyźni jak i kobiety, jednak łączyła ich jedna wspólna cecha- byli chętni do pomocy. To oni poprawili moje CV i pokazali kierunek, w którym powinienem zmierzać.

Szczerzę mogę powiedzieć, że to dzięki nim, członkom STP jestem obecnie tu gdzie jestem, więc pozwólcie na trochę prywaty. Dziękuję wszystkim, jednak  szczególne słowa podziękowania kieruję do ówczesnego Prezesa Piotra Dudka, który w mnie uwierzył i poświęcił naprawdę dużo czasu i pracy,  abym zaprzyjaźnił się z rynkiem budowlanym w Wielkiej Brytanii, gdyby nie on raczej nie byłbym tu gdzie obecnie jestem. Piotrze dziękuję za to co dla mnie zrobiłeś i nadal robisz.

Pozdrawiam

Kacper Więckowski

Dlaczego po przyjeździe zostaniesz nikim?

Ważne_dokumenty_emigrantaDlaczego po przyjeździe zostaniesz nikim?

Dnia 16 października wylądowałem w Londynie. Jeszcze dokładnie nie zdawałem sobie sprawy co mnie czeka. Nie wiedziałem, że szybko będę musiał zapomnieć o wszystkim co osiągnąłem do tej pory.

Moja dziewczyna przyjechała do Anglii dwa tygodnie wcześniej, więc wiedziałem, że jedną z najważniejszych rzeczy do znalezienia pracy jest numer NIN (National Insurence Number)- bez tego ani rusz. Spotkanie to umawia się przez telefon po angielsku. Mogę wam teraz powiedzieć że jest to zupełnie inny angielski niż ten, którego uczymy się w szkołach czy nawet na wyjazdach zagranicznych. Sam myślałem, że pójdzie mi to szybko i łatwo, jednak nie potrafiłem zrozumieć co kobieta po drugiej stronie słuchawki do mnie mówi. Wydawało mi się, że używa zupełnie innego języka niż ten Angielski,  którego do tej pory się uczyłem. Wtedy po raz pierwszy zacząłem powątpiewać w moje zdolności językowe: dwanaście lat nauki w szkole zarówno publicznej jak i prywatnej, angielski na studiach, pół roku stypendium zagranicznego, praca w Polsce w obu językach, a ja nie mogę umówić prostego spotkania tz. zrozumieć gdzie i kiedy będzie- ręce opadają. Rozmowa trochę trwała choć z moich ust padały tylko prośby o powtórzenie. Zapisałem termin i godzinę spotkania. Czas oczekiwania na spotkanie cztery tygodnie.

Kolejny krok to założenie konta bankowego. W Polsce prościzna- idziecie do oddziału i otwieracie konto w dowolnym banku. Tu tak nie jest. Odwiedzacie bank. Mówicie, że chcecie otworzyć konto w banku i dostajecie pakiet pytań: Pracuje Pan/Pani?  ; Mają Państwo potwierdzenie adresu zamieszkania? . Są to problemy,  z których nie zdajemy sobie sprawy w Polsce. Przecież w kraju zawsze gdzieś mieszkaliśmy- a to u rodziców, dziadków, wynajmowaliśmy mieszkanie, bądź mieliśmy swoje. Tu po przyjeździe jesteśmy nikim, nie mamy gdzie mieszkać, do kogo się odezwać. Naszym ratunkiem są ludzie, których trzeba poznać i którzy opowiedzą nam swoją historię. Ale powróćmy do banku. Aby złożyć konto w banku potrzebne nam jest potwierdzenie adresu i praca, aby znaleźć pracę potrzebujemy konto w banku, przynajmniej oficjalnie. Wniosek prosty trzeba znaleźć taki bank, który nie będzie zadawał dużo pytań i taką pracę gdzie zatrudnią nas za obietnicę otworzenia konta w banku. W moim wypadku odwiedziłem około 6-7 placówek bankowych i umówiłem spotkanie tylko na podstawie potwierdzenia adresu.

Wszystko wydaję się proste, jednak trzeba przygotować się na to, że będziemy odsyłani z miejsca na miejsce. Mnie od przyjazdu do posiadania konta zeszło około 3 tygodni, a  trzeba pamiętać, że za coś w tym kraju trzeba żyć, mieć dach nad głową i co jeść.

Jeśli będziemy już po spotkaniu o NIN, choć najlepiej posiadać numer w ręku, a przyjdzie on pocztą po około trzech czterech tygodniach. Będziemy szczęśliwymi posiadaczami karty bankomatowej, możemy zacząć uważać, że jesteśmy kimś, mamy tu swoją osobowość, istniejemy.

Zanim dostaniecie NIN i konto będziecie się czuli praktycznie jak bez osobowości. Nic nie można załatwić, zewsząd jesteście odsyłani z kwitkiem, pięknym uśmiechem i dopiskiem po co tu przyjechałeś. Chodząc po ulicy będzie Ci się wydawało, że jak zaraz zginiesz nikt się tym nie przejmie.

Jeśli myślisz o emigracji przygotuj się że spadniesz niżej niż kiedykolwiek, będziesz nikim, jednak jeśli przetrwasz powinieneś dostać dyplom ukończenia jednej z najtrudniejszych szkół życia.

Pozdrawiam

KAcper Więckowski

 

Przygotowania do wyjazdu

Jak_przyszykować_się_do_emigracji_zarobkowej

Przygotowania do wyjazdu

Ludzie w różny sposób szykują się na wyjazd. Jedni pakują walizkę i kupują bilet w jedną stronę, drudzy zanim kupią bilet zrobią potężny wywiad i przed przyjazdem wiedzą już wszystko. Mój przypadek jest inny.  Ja nie planowałem wyjechać. Życie w Polsce naprawdę mi się podobało. Nie musiałem nawet kupować biletu w jedną stronę, ponieważ bilet miałem kupiony zanim dopiąłem decyzję o emigracji.

Moja emigracja nie jest typową emigracją zarobkową, wyjechałem z miłości do mojej dziewczyny, obecnej narzeczonej, która postanowiła wyjechać za granicę po skończeniu studiów. Bilety miałem kupione tylko, aby ją odwiedzić i wrócić. Jednak sama myśl samotności zaczęła mi doskwierać, pomimo, że moja druga połówka jeszcze wtedy mieszkała razem ze mną w Krakowie. Dodatkowo w tym samym okresie, nasza budowa jak i mój kontrakt, kończyły się. Mogłem zostać w kraju i pracować z dala od mojej dziewczyny, jednak po prostu tego nie chciałem. Zdawałem sobie sprawę, że odstawię na bok wszystko co osiągnąłem do tej pory. Zostawię świetnych znajomych, najbliższych przyjaciół, rodzinę, wszystkie kontakty oraz to co razem z innymi ludzi stworzyłem np.: Toastmasters PK.

Okres pomiędzy końcem mojego kontraktu oraz wylotem trwał około 2 tygodni. Nie miałem więc zbytnio wiele czasu, aby się przygotować. Większość zrobiła za mnie moja dziewczyna, która wyleciała 2 tygodnie wcześniej, można powiedzieć więc, że przyleciałem na gotowe. Przyleciałem mając gdzie mieszkać. W znalezieniu mieszkania pomogła nam nasza koleżanka, która wyjechała do Londynu około rok przed nami, z resztą obecnie, szczęściara mieszka w Australii. Mówi, że poleciała za równik, ponieważ zima w Anglii jest strasznie frustrująca, a sama woli słońce. Ale wracając do dachu nad głową. W domu, w którym mieszkała zwalniał się pokój, więc skorzystaliśmy z okazji i wynajęliśmy go. Oczywiście to wszystko kosztuje kaucję, cotygodniowe czynsze- na to wszystko trzeba mieć pieniądze. Obowiązkowo trzeba coś ze sobą przywieść. Myślę, że aby wynająć pokój i przeżyć pierwszy miesiąc trzeba mieć około £1000. Oczywiście zakładając, że po miesiącu dostaniemy pierwszą wypłatę, a z wypłatami jest różnie- niektórzy płacą co miesiąc, inni co dwa tygodnie, jeszcze inni po wykonanej pracy.

Wracając do przygotowań. W Polsce napisałem moje pierwsze angielskie CV. Wspomagałem się internetem oraz dokumentami kolegi, który szukał pracy w Anglii z Polski, choć sam nie zdecydował się na wyjazd. W sieci znalazłem również informację o obowiązkowym wymogu, jeśli chcecie pracować na budowie, karty CSCS, choć wtedy nie zdawałem sobie jeszcze sprawy jak można ją zdobyć- wiedziłem tylko, że trzeba zdać jakiś egzamin.  W Internecie natknąłem się również na pewną organizację- STP „ Stowarzyszenie Techników Polskich w UK”. Warto zapamiętać tę nazwę ponieważ jak dowiecie się w kolejnych wpisach to przede wszystkim jej zawdzięczam to gdzie obecnie jestem.

Tyle w zasadzie zdążyłem zrobić przed moim wyjazdem, choć oczywiście nie zapomniałem o tym aby się spakować i wymienić trochę pieniędzy.

Dnia 16/10 /2014 wyleciałem z Lotniska w Krakowie i po około 3h wylądowałem w Londynie, a raczej prawie Londynie . O pierwszych krokach, pracy oraz kogo pytać o pomoc dowiecie się w kolejnych wpisach.

KAcper Więckowski

Kim jestem i skąd się wziąłem?

Kacper_ERASMUSKim jestem i skąd się wziąłem?

Tak jak mówiłem w moim pierwszym wpisie, na początku opowiem o sobie.

Urodziłem się w Kielcach, gdzie mieszkałem do czasu rozpoczęcia studiów. Od najmłodszych lat robiłem więcej niż większość moich rówieśników. W czasie gdy moi koledzy z podwórka  oglądali telewizję ja zapewne pływałem bądź chodziłem na inne zajęcia dodatkowe jak np.: angielski. Apogeum pływackich treningów przypadło pomiędzy gimnazjum, a liceum kiedy na basen chodziłem 10 razy w tygodniu. Dla niektórych może wydawać się to niemożliwe, jednak to bardzo proste. Wystarczy chodzić na basen dwa razy dziennie- rano na 6:00 oraz wieczorem na 18:00. Pod koniec liceum nie pływałem już tak dużo, ale dalej nie pozostawało mi wiele czasu wolnego. Zajęcia na basenie zostały zastąpione przez piłkę siatkową oraz szereg zajęć dodatkowych przygotowujących do matury jak matematyka, fizyka, polski i oczywiście angielski, którego uczyłem się od najmłodszych lat na zajęciach dodatkowych.

Pierwszy rok studiów był dla mnie okresem przejścia w dorosłe życia, ponieważ wyprowadziłem się z domu i zacząłem mieszkać w Krakowie, gdzie rozpocząłem Studia Budowlane na Politechnice Krakowskiej. Od razu powiem- nigdy nie byłem piątkowym studentem, choć parę bardzo dobrych ocen się trafiło. Pomimo tego, że pod względem ocen nie byłem najlepszy, za namową brata, udało mi się zorganizować wyjazd na stypendium zagraniczne ERASMUS do Danii. Myślę, że  przeżycia z organizacją wyjazdu oraz tego co tam doświadczyłem mogłyby być tematem nowego bloga, ale teraz powiem tylko, że spędziłem tam jeden z najlepszych okresów mojego życia, poznałem niesamowitych ludzi, z którymi do tej pory utrzymuje kontakt.

Po spędzeniu pół roku na zagranicznej uczelni otworzyły mi się oczy na możliwości jakie daje nam uczelnia i czas wolny, który możemy spożytkować w dowolny sposób. Zaraz po powrocie z Danii chciałem kolejnych przeżyć.  Zapisałem się do IAESTE- organizacji studenckiej pomagającej w zorganizowaniu praktyk zagranicznych. Z mojego wyjazdu nic nie wyszło ale udało mi się wysłać paru znajomych do Ameryki Łacińskiej i Niemiec. Praktyki okazały się dla nich tak świetnym czasem jak dla mnie ERASMUS. Przywieźli mnóstwo niesamowitych wrażeń i przeżyć.

Doznań i wyzwań było mi wciąż mało, a czasu wolnego coraz więcej, więc zapisałem się do kół naukowych. Dzięki nim wygłaszałem swoje referaty na Politechnice Warszawskiej czy schronisku na szczycie Jaworzyny Krynickiej. Dzięki przynależności i działalności w  jednym z  kół naukowych udało mi się  wyjechać na czterotygodniową praktykę do Saint Petersburga, chyba nie muszę wam mówić, że było to również niesamowity okres w moim życiu.

Jak by tego było mało działałem i współpracowałem z takimi organizacjami jak ESN, NZS oraz Samorząd Studencki. Zdążyłem z  nimi zorganizować kilka projektów jak „Develop Future”, „Od inżyniera do menadżera”. Na Politechnice razem z innymi zapaleńcami zdołaliśmy stworzyć Toastmasters PK- klub kształcący mówców i liderów. Miałem niesamowitą przyjemność zostać pierwszym prezesem klubu. Jest to jedno z moich ostatnich dokonań, jednak bardzo bliskie memu sercu,  ponieważ w tworzenie projektu razem z innymi współzałożycielami włożyliśmy wiele pracy, czasu i wysiłku. Klub funkcjonuje do dziś, nadal kształci i mam nadzieję, że jeszcze długo będzie poprawił umiejętności miękkie, a więc to czego tak bardzo brakuje w zajęciach uczelnianych.

Po studiach przyszedł czas na prace, byłem na to przygotowany ponieważ odpowiednio wcześnie zacząłem myśleć gdzie chciałbym pracować po zakończaniu nauki na Politechnice. Praktycznie od razu zacząłem karierę w jednej z największych polskich firm budowlanych. Nauczyłem się tam wiele, poznałem czym naprawdę jest zawód inżyniera. Jednak po roku nasz kontrakt się skończył, a firma wygrała kolejny mniejszy. Moja umowa wygasała z końcem kontraktu,  dostałem wolną rękę albo znajdę sobie pracę w innym oddziale, albo innej firmie. Niektórzy może odebraliby to jako porażkę, ja odebrałem to jednak jako okazję i świetny zbieg okoliczności- moja dziewczyna planowała wyjechać na jakiś czas do kraju Europy zachodniej, aby tam popracować. Po prostu pojechałem z nią.

W kolejnych wpisach dowiecie się więcej- co wpłynęło na moją decyzję, jak szykowałem się do wyjazdu i co zostawiłem w Polsce.

Pozdrawiam

KAcper Więckowski

 

Pierwszy wpis.

 Wpis 1Witam Was bardzo serdecznie

Pozwólcie, że na początku mojego pierwszego wpisu przedstawię się i opowiem o czym będę pisał.

Nazywam się Kacper Więckowski i jestem młodym Magistrem Inżynierem Budownictwa, który zdecydował się wyjechać z Polski na jakiś, bliżej nieokreślony czas.

Zanim wyjechałem z kraju szukałem w Internecie pomocy, rad aby po przyjedzie do obcego miejsca możliwie jak najszybciej odnaleźć się w nowej rzeczywistość  i zacząć zarabiać pieniądze. Powiem szczerze, nie było to łatwe. W internecie znajdywałem głównie pytania od osób takich jak Ja, szukających pomocy. Odpowiedzi było dużo mniej, o ile jakieś były. Ponieważ jestem osobą, która lubi pomagać ludziom, niedawno postanowiłem, że zacznę prowadzić bloga. W moich wpisach będę opowiadał o moich przygodach, przeżyciach związanych z rozwojem mojej kariery w Wielkiej Brytanii, a konkretnie w Londynie.  Opowiem również o barierach kulturowych i językowych, oraz o wszystkim co według mnie zainteresuje czytelnika, który rozważa emigracje lub porostu chce mieć pogląd jak wygląda życie na wygnaniu.

Podsumowywując: w kolejnych wpisach opowiem więcej o sobie, kim jestem, jak wyglądały moje studia i pierwsza praca w Polsce. Przedstawię się, ponieważ chciałbym, abyście mnie bliżej poznali zanim zaczniecie czytać moje artykuły. Następnie przejdę do tego czemu blog będzie stricte poświęcony, a wiec przez co trzeba przejść aby zrobić karierę inżyniera w UK – bo takową planuje zrobić.